![]() | ![]() | ![]() | ![]() |
dodano: 2010-01-22 22:38
W piątkowy wieczór koszykarki UTEX-u ROW Rybnik rozegrały pierwszy mecz w 2010 roku przed własną publicznością. Co ważne do składu wróciły Katarzyna Krężel i Martyna Koc, które po przerwie świąteczno-noworocznej borykały się z problemami zdrowotnymi. Po wysokiej porażce z Wisłą w Krakowie podopieczne Mirosława Orczyka, chciały udowodnić, przede wszystkim sobie, że potrafią grać w koszykówkę.

Było to bardzo ważne w aspekcie dwóch kolejnych meczów UTEX-u. Przyszłotygodniowe spotkania z Ineą Poznań i ŁKS-em Łódź w dużej mierze mogą wpłynąć na ocenę całego sezonu w wykonaniu rybniczanek.
Pomimo, że Orczyk dysponował pełnym składem, w rywalizacji UTEX ROW Rybnik – Lotos Gdynia faworyt był jeden. I nie były to zawodniczki ze Śląska.
Pierwsze akcje spotkania to dominacja przyjezdnych. Trójką popisała się Olivia Tomiałowicz, partnerki dorzuciły kolejne oczka a na tablicy pojawił się wynik 7:0 na korzyść Lotosu. Na szczęście dla kibiców z Rybnika w dobrym momencie przebudziły się rybniczanki i nawiązały walkę z aktualnymi mistrzyniami Polski. Dwa razy trafiła Devania Hampton, z wolnego Katarzyna Krężel, co spowodowało, że przewaga Lotosu została zniwelowana do czterech punktów. Chwilę później swoje, dosłownie, pięć minut miała Erin Phillips. Dwukrotnie trafiła zza linii 6.25, dorzuciła jedną dwójkę i po pierwszej kwarcie miała na koncie osiem punktów. Dla UTEX-u punktowała Nikita Bell. Po pierwszych dziesięciu minutach prowadziły gdynianki 22:14.
Druga kwarta zaczęła od celnego rzutu Louice Helvarsson. Później do głosu doszły Martyna Koc, Monika Sibora i Krężel, które popisały się celnymi rzutami za trzy i doprowadziły do remisu po 25. W kolejnych akcjach rybniczanki miały kilka okazji aby objąć prowadzenie. Niestety, w decydujących momentach zabrakło dokładności, co wykorzystały podpieczne Jacka Winnickiego. Na przerwę zawodniczki schodziły przy prowadzeniu Lotosu 29:25.
Drugą połowę bardzo zmobilizowane rozpoczęły zawodniczki z Gdyni. Kilka popisowych akcji Tanishy Wright, celny rzut Magdaleny Leciejewskiej i przewaga mistrzyń Polski urosła do 10 oczek. Dzięki punktom Whitney Boddie oraz Nikity Bell pojawiła się kolejna szansa dla UTEX-u na odrobienie strat. Niestety, fatalne kilka minut zaliczyła Bell. Popełniła błąd kroków, stratę a w kontrataku zamiast podać piłkę sama zdecydowała się na rzut i to niecelny. W międzyczasie za pięć fauli spadła Monika Sibora. Tego nie mogły nie wykorzystać przyjezdne. Grając spokojnie, bardzo twardo w obronie powiększały przewagę. Przed ostatnią kwartą prowadziły 52:34. Ostatnie dziesięć minut nie przyniosło zmiany obrazu gry. Pod koniec meczy nieco zrehabilitowała się Bell, przeprowadzając dwie akcje 2+1. Ostatecznie Lotos Gdynia pokonał UTEX ROW Rybnik 63:47.
Rybniczanki muszą zdecydowanie poprawić grę w ofensywie, jeżeli chcą z wyjazdu do Poznania i Łodzi przywieźć komplet punktów. Gdynianki mimo zwycięstwa nie zaprezentowały poziomu, który pozwoliłby im myśleć o spokojnej obronie tytułu. Na chwilę obecną Wisła Kraków i AZS PWSZ Gorzów wydają się być ekipami zdecydowanie silniejszymi. Ale to nie jest zmartwienie rybniczanek. Krężel, Koc, Sibora muszą znaleźć wspólny język z Bell, Whitney Boddie i Hampton. Wtedy o punkty kibice w Rybniku mogą być spokojni.
UTEX ROW Rybnik - Lotos Gdynia 47:63 (14:22, 11:7, 9:23, 11:13)
UTEX ROW: Nikita Bell 12, Devania Hampton 12, Whitney Boddie 6, Martyna Koc 5, Katarzyna Krężel 5, Agnieszka Jaroszewicz 4, Monika Sibora 3, Karolina Stanek 0, Katarzyna Suknarowska 0.
Lotos: Olivia Tomiałowicz 11, Erin Phillips 11, Tanisha Wright 11, Ivana Matovic 10, Louice Helvarsson 7, Claudia Sosnowska 7, Magdalena Leciejewska 6, Magdalena Kaczmarska 0, Elżbieta Mukosiej 0, Marta Jujka 0, Marta Urbaniak 0.